Blog > Komentarze do wpisu

Jan Kochanowski "Pieśń XII, ks.II" - analiza tekstu

W filozofii stoickiej, do której nawiązywał w swej twórczości Jan Kochanowski, cnota była pojęciem centralnym. Stanowiła dobro najwyższe i decydowała o wartości człowieka. Umożliwiała osiągnięcie doskonałej wewnętrznej równowagi, pozwalała uniezależnić się od zmiennych kolei losu. Człowiek cnotliwy – głosili stoicy – powinien odrzucić wszystko to, co ludzie zwyczajowo postrzegają jako dobra: bogactwo, sławę, siłę, zaszczyty. Po pierwsze dlatego, iż cechuje je nietrwałość, po drugie – mogą być źle użyte i stać się źródłem nieszczęść. Aby osiągnąć stan wewnętrznej harmonii, należy opanować afekty (rozumiane jako namiętności, niekontrolowane poruszenia duszy) i kierować się w życiu rozumem. To jedyny przewodnik i sprzymierzeniec cnoty: umożliwia wgląd w samego siebie, pozwala na dokonywanie właściwych wyborów, stanowi obronę przeciwko destrukcyjnym afektom. Kierując się rozumem, możemy uwolnić się od nacisku zewnętrznych okoliczności i zapewnić sobie stałe szczęście (postawa stoicka).

Warto pamiętać, iż cnota była według stoików pojęciem dość pojemnym. Stanowiła zespół dodatnich cech moralnych, takich jak szlachetność, prawość, zacność, sprawiedliwość, opanowanie, mądrość, męstwo. Cechy te powinny współistnieć ze sobą i stanowić całość. Kto nie ma cnoty pełnej, nie ma jej wcale – twierdzili stoicy. Nie można być tylko „trochę” cnotliwym lub być cnotliwym od czasu do czasu. Przestrzeganie zasad etycznych nie może być uzależnione  od jakichkolwiek czynników zewnętrznych, powinno stać się wewnętrznym imperatywem jednostki. Stoicyzm narzucał więc człowiekowi  moralną doskonałość, wskazywał ideał, do którego każdy winien dążyć. Wzorcem osobowym stał się mędrzec: człowiek jednocześnie rozumny i etyczny. Posiadając to, co prawdziwie cenne – cnotę – wiódł on życie szczęśliwe, spokojne i harmonijne.

Warto porównać opinię Kochanowskiego na temat cnoty, zawartą w Pieśni XII, z poglądami starożytnych filozofów.  Szczególnie ciekawa jest odpowiedź na pytanie, czy renesansowy poeta wiernie podążał tropem antycznych myślicieli, czy też wzbogacił definicję cnoty, wyposażając ją w nowe treści. Warto w tym celu uważnie przeanalizować wszystkie atrybuty, które poeta przypisał cnocie, a także przyjrzeć się sposobowi, w jaki ją scharakteryzował.

 Pieśni Kochanowskiego rozpoczyna kategoryczne stwierdzenie podmiotu lirycznego:

„Nie masz, i po raz drugi nie masz wątpliwości,

Żeby cnota miała być kiedy bez zazdrości”.

Na początku utworu pojawia się więc  uogólniająca refleksja, stanowiąca punkt wyjścia do dalszych rozważań. Użycie powtórzenia „nie masz, i po raz drugi nie masz” – nadaje wypowiedzi ton stanowczy, wykluczający jakąkolwiek dyskusję. To pewnik, w który podmiot liryczny wierzy bez zastrzeżeń i który będzie starał się udowodnić w dalszej części wiersza.

Ten fragment wprowadza też opozycyjną parę bohaterów: cnotę i zazdrość  (przy czym zazdrość jest tu synonimem moralnej małości). Oba pojęcia zostaną bliżej scharakteryzowane w dalszej partii utworu: zazdrość w drugiej strofie, zaś cnota – w czwartej. Za pomocą kunsztownego porównania poeta podkreśla, iż zazdrość i cnota  są ze sobą nierozerwalnie związane: zazdrość, niczym „cień nieodstępny” podąża  trop w trop za cnotą, nieustannie myśląc, jakby jej zaszkodzić.  Poeta nadaje więc obu pojęciom cechy ludzkie (stosuje personifikacje), po to, by w metaforyczny sposób wyrazić gorzką prawdę o ludzkiej naturze. Człowiek jest istotą zdolną do bezinteresownej zawiści,  do szkalowania i pomniejszania ludzi  lepszych od niego.  Zazdrość „boleje, że kto przed nią kiedy wysszej skoczy”, „tego ludziom uwłóczy, w czym jest od nich rózno”( czyli zarzuca innym to, czego sama nie ma”).  Nie potrafi znieść blasku cnoty ani  spojrzeć jej w oczy, jest pełna jadu, oskarżeń i pomówień. Najgorsze jest to, że nie kieruje się w swoich działaniach żadną racją (ani moralną, ani intelektualną), jest bezrozumnym, niskim afektem, przejawem moralnej nicości .

Jednak wysiłki zazdrości nie potrafią zaszkodzić cnocie, nie są w stanie zaćmić jej blasku. Cnota jest bowiem wartością doskonałą. Podmiot liryczny w czwartej strofie charakteryzuje ją podobnie jak antyczni stoicy: jako dobro najwyższe, umożliwiające uwolnienie się od nacisku zewnętrznych okoliczności. Cnota nie „ogląda się na ludzkie nagrody”, nie można jej komuś odebrać, nie jest zależna  ani od pozytywnych, ani od negatywnych czynników zewnętrznych. Jest „bogata”, „świetna w swej ozdobie”, co więcej:  „sama ona nagrodą i płacą jest sobie”. Człowiek prawdziwie cnotliwy nie boi się krytyki, nie oczekuje pochwał, czerpie siłę z samego siebie, z poczucia, iż jego poczynania są słuszne i etyczne. „Dosyć na tym, kiedy praw, ani niesie wady” – oznajmia stanowczo podmiot liryczny w strofie trzeciej.

Dla antycznych filozofów dążenie do cnoty było równoznaczne z dążeniem do samodoskonalenia się, stanowiło metodę na osiągnięcie wewnętrznego spokoju i stałego szczęścia. Miało więc wymiar indywidualny, jednostkowy. Bycie człowiekiem cnotliwym  było, ujmując to metaforycznie, receptą na godne, harmonijne życie. Tymczasem w pieśni Jana Kochanowskiego cnota zyskuje nowy wymiar: obywatelskiej powinności.

„A jeśli komu droga otwarta do nieba,

Tym, co służą ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba”.

- stwierdza podmiot liryczny w ostatniej zwrotce.  Według Kochanowskiego człowiekiem prawdziwie cnotliwym jest więc ten, „który swe pospolitej rzeczy służby oddał”, który – nie zważając na poczynania ludzi zawistnych i moralnie nieetycznych – ponad swoje jednostkowe dobro stawia dobro ogółu. Angażując się w działania na rzecz kraju, nie oczekuje osobistych korzyści, ignoruje  poczynania zazdrośników. Kierując się wewnętrznym kompasem moralnym, działa pro publico bono (dla dobra publicznego).

W ostatnich dwóch wersach pojawia się również wątek z oczywistych względów nie występujący w tekstach antycznych stoików -  motyw nagrody, która  czeka ludzi  cnotliwych po  śmierci. „Co im zazdrość ujmie, Bóg nagradzać będzie” – dla podmiotu lirycznego jest oczywiste, iż Stwórca, będący uosobieniem dobroci i sprawiedliwości, doceni starania człowieka cnotliwego i obdarzy go życiem wiecznym.

 

Metryczka

Gatunek: pieśń

Forma podawcza: monolog liryczny

Typ liryki: liryka pośrednia, refleksyjno-filozoficzna

Dominanta stylistyczna: personifikacja

Styl: podniosły, ozdobny

Możliwe konteksty interpretacyjne: filozofia stoicka

 

J. Kochanowski Pieśń XII

 Niemasz, i po drugi raz niemasz wątpliwości,

Żeby cnota miała być kiedy bez zazdrości:
Jako cień nieodstępny ciała naszladuje,
Tak za cnotą w też tropy zazdrość postępuje.

Nie może jej blasku znieść, ani pojźrzeć w oczy,
Boleje, że kto przed nią kiedy wyzszej skoczy;
A iż baczy po sobie, że się wspinać prózno,
Tego ludziom uwłóczy, w czem jest od nich rózno.


Ale człowiek, który swe pospolitej rzeczy
Służby oddał, tej krzywdy nie ma mieć na pieczy;
Dosyć na tem kiedy praw, ani niesie wady;
Niechaj drugi boleje, niech się spuka jady.

Cnota (tak jest bogata) nie może wziąć szkody,
Ani się też ogląda na ludzkie nagrody;
Sama ona nagrodą i płacą jest sobie,
I krom nabytych przypraw świetna w swej ozdobie.

A jeźli komu droga otwarta do nieba,
Tym, co służą ojczyznie, wątpić nie potrzeba,
Że, co im zazdrość ujmie, Bóg nagradzać będzie,
A cnota kiedykolwiek miejsce swe osiędzie.







środa, 30 maja 2012, xiaoszy